czwartek, 26 lutego 2015

Wcale się nie zgubiłam

Pewnego dnia. zimowego dnia stwierdziłam że nie warto tracić czasu na obmyślanie trasy, bo każdy obrany tego dnia kierunek przy tej pogodzie wiązał się z choć minimalnym wysiłkiem i trudnością a o to mi chodziło, byle tylko iść (hmm..  być może gdzieś tu jeszcze istnieje szlak nie przemierzony przez rzesze turystów) i jak to zwykle bywa w takich samotnych włóczęgach, w śniegu po kolana zrodziła się tak banalna myśl o kroczeniu przez życie które jak każda inna droga wymaga pokonywania słabości i trudności i nie jest drogą dla leniwych, dla pragnących mieć ani dla tych którym towarzyszy pycha i drwiący uśmiech, bo nieuważnie można znaleźć się na manowcach.

 




 

 
 
 
 
 
 
 
 

czwartek, 19 lutego 2015

wtorek, 17 lutego 2015

ŻUŁAWY.. skrawki dzieciństwa a szczęście w dorosłości

Za domem wiła się rzeka, wzdłóż ścieżki rosły wierzby. Na środku podwórka królował ogromny kasztanowiec a podwórko okalały lipy.. Lata mijał...