Jak na miasto na wodzie przystało, Wenecja deszczem
nas przywitała, ale nawet w deszczu ma swój urok.. Ruszyliśmy więc przed
siebie, błądząc po weneckim bruku wąskimi uliczkami a na każdym kroku
zakamuflowane zabytki place i dzwonnice. Tylko Plac Św. Marka nie zrobił na mnie szczególnego
wrażenia, pewnie przez nieustannie przepływają tłum turystów, a wśród nich natrętni
sprzedawcy różnych towarów, którzy psuli cały urok ;)
Ale całość bardzo malownicza z nieodłącznym
elementem weneckich krajobrazów czyli gondolami no bo o gondolach słyszeli
wszyscy, tramwaj wodny też jest w granicach wyobraźni, ale w Wenecji pływa
praktycznie wszystko: wodne ciężarówki, karetki, a nawet śmieciarki a
obserwowanie tego ruch na weneckich kanałach jest nawet ciekawsze niż eleganckie
gondole...
Poranna w pracy to już prawie rytuał, chwila rozmowy przy kawie w ciągu
dnia to taki miły przerywnik, umawiamy się na kawe, proponujemy kawę, w
kawie szukamy chwili wytchnienia
W niedzielę, a dzień był ciepły i dający energetycznego kopa, wybrałam się na poszukiwanie pierwiosnków - nie znalazłam, ale natknęłam się na śliczne zawilce